marzenia...się spełniają! Nieuczesana Otulona w Omotanej :)
Pamiętacie jak jeszcze nie dawno napisałam list do Mikołaja?Pisałam go nie dlatego, by kogoś prosić o sprezentowanie tego, czy tamtego ale aby powoli ukierunkowywać się na siebie, na własne potrzeby.
Ten blog jest swoistego rodzaju terapią dla mnie, pozwalającą mi odnaleźć siebie- tą którą zgubiłam dawno, dawno temu.
Ale Mikołaj jednak istnieje!
I prezenty przynosi nie tylko grzecznym dzieciom ;)
Mój prezent to odpowiedź osoby, która Tworzy cuda.
Plecie marzenia jak warkocze, potrafi namalować deszcz miłości i uszyć prawdziwie magiczne cuda.
I spełnia marzenia - tak z głebi serca, tak, by ucieszyć najbardziej.
Ale cóż się dziwić ?- ktoś o takim pseudonimie nie mógł by być inny!
Wczoraj, gdy zmęczenie przedświąteczne zagoniło mnie pod choinkę powylewać kilka smutków, wybiła godzina 23.
I stał się mój mały cud - zadzwonił telefon.
Nigdy! Nigdy, nie odbieram telefonów o tej porze od nieznajomych, ale cos mnie tknęło.
Wcisnęłam zieloną słuchawkę - Halo - usłyszałam - tu KURIER!
No i przyszła do mnie zaczarowana paczka a w niej:
Przepiękna wełniana Omotana od Czary-Maryś!
Piękna, miękka, ciepła... same superlatywy
Dzień zaczyna się w niej równie rozkosznie, jak Go kończy.
Rewelacyjnie nosi się pod płaszczem w mrozy albo jako narzutkę w wiosenny dzionek ( w końcu takich tej Zimy nie brakowało)
Mnie nie gryzie- choć to wełenka stuprocentowa.
Dziękuję Ci kochana!
Omotana jest cudowna, super sie nosi! Zakochałam się!
Co więcej- ma wspinały WYSZCZUPLAJĄCY krój!
Chce więcej!
I to nie tylko ja! ;)






