Jestem totalną fanką rękodzieła. Nie dość że moje palce ciągle żądają zabawiania to podkochuję się we wszystkich handmejdach. Anielice Ani skradały mi serce już dawno temu.
Pamiętam, jak w Bolesławieckiej cukierni, uchyliła mi rąbka tajemnicy, pokazując przepiękną lalkę pokaźnych rozmiarów która SAMA STAŁA!
Później zamieszkał u mnie anioł sygnowany stemplami ceramiki Bolesławieckiej - kocham niezmiennie. I króliczki wielkanocne które radośnie wiosną siedzą u mnie na komodzie. Teraz, kiedy stałam się ciocią, nie przyszło mi do głowy nic innego jak rozpieścić dwie małe księżniczki ich własnymi anielicami.
Spójrzcie same jakie są cudne!
Obowiązkowo ze szczypta różu- bo jakiż to inny kolor miałby pasować do dziewczęcych uśmiechów? :)
Uwielbiam jesień! jest taka "moja". Nie tylko dlatego, że urodziłam się jesienią.
Ta fuzja barw, smaków i zapachów.
Te wszechogarniające złoto i zielenie przeobrażająca się w czerwienie.
Te mgły które powoli okrywają Matkę Ziemię do snu.
Ten spokój i spacer w stronę zimy.
Uwielbiam <3
Nigdy nie grałam na żadnym instrumencie ( nerwy oczywiście pomijamy), ale jeśli kiedyś postanowię to zmienić, mój wybór padnie na WIOLONCZELĘ
Dużą, smukłą, dostojną i dumną...
Juz teraz zapuszczam włosy,
będą opadały mi na twarz i sylwetkę
Będą wplątywać się w struny tworząc z nas jeden organizm
I zagramy muzyke mojej duszy
Piekną i szczęśliwą.
Marzenia to mój największy nałóg. Całymi dniami, wstając, myjąc zęby, jadąc autem, zasypiając.... cały czas marzę.
Jest nawet tak, że nie mogę skupić się na sprawach ważnych bo już cichaczem moje myśli przeciekają do strefy lekkoducha.
Taka jestem- taką być lubię.
Więc wrócę do tematu domu moich marzeń.
Bo buduję go szczegół po szczególe!
Okna.
Okien będę mieć dużo bo kocham światło! Uwielbiam stać przy nich i patrzeć na świat oddzielony ode mnie jedynie taflą (lub dwiema) szkła. Tak blisko, a jednak mogę się ukryć przed zimnem, deszczem, wiatrem. Oddzielić siebie od tego co czasem jest tak bliskie a czasem przerażają swą potęgą.
Okna salonu będą wychodzić na południe i w znacznej części na zachód.
Południe będzie wlewało tyle światła, ile tylko zmieści się w naszym domu.
A zachód... zachód będzie nas obdarowywać wielką płaszczyzną przepięknych spektakli świateł. Żadnych domów, lasów tylko potężna scena świata, pozwalająca usiąść przy oknie z kubkiem gorącej kawy i ...marzyć delektując się obrazami jakie zmaluje wieczór.
Ktoś kiedyś powiedział:
"poszerz swoje horyzonty, zburz dom sąsiadów" - ja nie miała bym serca. :)
Spotkajmy się na Instagram'ie